
|
 |
Na każdym kroku w Kosowie napotykamy ludzkie dramaty. Ten kraj i jego mieszkańcy zostali boleśnie doświadczeni.
Świadomość krzywd, zrujnowane domy i setki tysięcy min jeszcze długo będą przypominać kosowianom koszmar wojny.
Niektóre zdjęcia
zrobiłem ukradkiem, w pośpiechu. Często w ogóle rezygnowałem z użycia aparatu. Ludzkie tragedie onieśmielają.
|
|
Przy drodze w środku pola spotykamy grób,
a tak naprawdę 8 grobów w formie kopczyków usypanych równo jeden obok drugiego.
Tabliczka wskazuje jednoznacznie, że tu pochowano całą rodzinę. Dwoje rodziców i
sześcioro dzieci. Ktoś przyniósł skromne kwiaty. Albańczycy pytają czy o tym można
zapomnieć? |
Albańczycy to w większości muzułmanie.
W Kosowie
bardzo wiele jest meczetów, jednak tylko nieliczne przetrwały.
Ten został całkowicie spalony. Czy są tu miny jeszcze
nie wiadomo.
Jeszcze nikt nie zdążył tego zbadać. |
|

W całej prowincji
są tysiące wciąż zaminowanych miejsc. Oddziały KFOR po stwierdzeniu obecności min
oznaczają tylko miejsce taśmą z napisami
i przekazują informacje saperom. Potem miejsce czeka na odminowanie. Ten dom
bezpośrednio sąsiaduje z funkcjonującą stacją benzynową
i znajduje się przy jednej z głównych dróg.
|
Albańczycy nienawidzą
wszystko co serbskie.
Nie tolerują żadnych symboli,
a nawet języka swoich oprawców,
mimo, że po Serbsku rozumie
tu praktycznie każdy.
Wszędzie gdzie mogą
niszczą serbskie napisy.
|