|
Święto
szkoły Tai Jutsu Jiu Jitsu z Wołomina - 27.01.2001
No co tu dużo mówić, jako
sekcja nie jesteśmy szczególnie mobilni, zwłaszcza jesli chodzi o odwiedziny
u kolegów uprawiających inne odmiany szkół walki. Tym razem dostaliśmy mailem
zaprosznie od sensei Renaty Naczaj na święto prowadzonej przez nią szkoły Tai Jutsu
Jiu Jitsu.
Po świętach jakoś nam brakowało rozrywki, więc z chipem i condorem władowaliśmy
się do samochodu i wyskoczyliśmy na trening za Warszawę.
To, czego na pewno można zazdrościć sekcji z Wołomina to współpracy z lokanym
samorządem. Ładna, duża hala, publiczność i wsparcie ze strony szkoły. Zajęcia
prowadzili Aleksander (Sasza) Gorbatiuk z Ukrainy, Dariusz Gurgul i Dariusz Hajewski.
Każdy z treningów był zypełnie inny.
Sensei Gurgul to mistrz walki free stylowej - potężne kopnięcia (sam testowałem -
następnym razem raczej wskoczę pod rozpędzonego TIR-a) i techniki bokserskie. Jak wiadomo kopać i uderzać to raczej już się nie nauczymy, ale niektóre techniki stricte
rodem z technik okuden były naprawdę interesujące.
Z koleji Sasza pokazywał śliczne, proste ju jutsu. To, czego może brakowało Saszy, to japońskiego poruszania się po macie, ale jeżli będzie jeszcze gdzieś prowadzić
zajęcia, to jadę. Dodatkowo na pokazach Sasza pokazywał techniki sampo.
Miło sie także trenowało z sensei Darkiem Hajewskim, którego znam raczej ze spotkań
naszej federacji. Pomimo nieco dla nas obco brzmiącego określenia modren ju jutsu,
szybko znaleźliśmy wspólny język - rzuty na dźwigniach, wykorzystywanie
wychyleń. Na prawdę było w porządku.
Po części stażowej przyszła pora na pokazy - co tu dużo mówić - była spora trema,
jako że to w zasadzie pierwsze nasze publiczne pokazy. Ograniczyliśmy się do technik bazowych w
wykonaniu bojowym. Publiczności podobało się użycie krótkiego bejsbola (dzięki
condor), zamiast tambo.
Co wyniosłem ze stażu oprócz 2-3 technik od Saszy? - m.in. ta niziutka kataguruma w obronie przed sierpem- i dwoma technikami od sensei Gurgula? Trenując, zawsze już będę
myślał, jak to by było
w realnym starciu z przeciwnikiem dysponującym tak potęznym ciosem i doskonałą
techniką bokserską (błyskawiczne, potężne, krótkie ciosy, cały czas z gardą) jak sensei Gurgul. No i na stażu Chip ręcznie przekonał Roberta aby wpadał na nasze
treningi :-))).
Staż obserwował shihan Michał Śliwka z Krakowa. Sensei Śliwka jest także redaktorem
znanego magazynu sztuk walki - SAMURAJ i jest znany raczej jako bardzo krytyczny
obserwator. Z tym większą dumą zamieszczam poniżej fragment jego sprawozdania ze
stażu, zamieszczonego
w lutowym numerze Samuraja. Z tego artykułu pochodzą też zdjęcia, kolejno:
sensei Aleksandra Gorbatiuka, uczestników stażu i obecnych mistrzów (widziecie tam
Chipa
i Roberta?). Mam nadzieję, że shihan Śliwka nie będzie miał nic przeciwko użyciu
materiałów z jego magazynu.
Tak więc myślę, że wniosek jest jeden - trzeba odwiedzać innych!
|