kronika.gif (2267 bytes)

Family Camp - Ilmitz VII'2000

Co prawda w Austrii byłem sam /no doooobra, z żoną/, ale mając nadzieję, że tego rodzaju imprezy się upowszechnią, zamieszczam relację w kronice sekcji. No i w końcu byłem tam niejako służbowo.

Ilmitz - urocze misteczko /a może wręcz wioska/ leży nieopodal jeziora Neusiedler See - największego jeziora stepowego w Europie. Sam rejon słynie przede wszystkim z wina. Wszędzie wokół ciągną się perfekcyjnie utrzymane winnice, a butelkowane wino można kupić praktycznie w każdym domu i w niezliczonych gospodach.

Tydzień w Ilmitz zleciał piorunem, ludzie byli wspaniali, a randori z klikoma austriackimi policjantami prawdziwą frajdą. Jako że obóz był rodzinny, treningi były łączone - 1,5 h judo z francuskim trenerem Philippem Lemoinem /świetny, japoński styl judo/ i 1,5 h z sensei Antonio Garcia. Dwa razy odbyły sie dodatkowe, popołudniowe treningi  hakko. Poza treningami - wycieczka statkiem po jeziorze, wycieczki do Wiednia, kąpiele w jeziorze i klekot bocianów z gniazda na dachu gospody.
I do tego wspaniałe jedzenie. Ludzieeee, na takie imprezy warto pojechać
 

zachód słońca nad jeziorem - widok ze statku w czasie grilowania

 

katedra Świętego Stefana w Wiedniu

my przed letnią siedzibą Habsburgów
 

znacie tę technikę kochani?

Philippe w akcji  - na macie Alex -  współorganizator obozu
i wspaniały gość

sensei Antonio pomyka na zajęcia

hol naszej gospody
 

no i pora w drogę
 

        p_s_kronika.gif (258 bytes)